Wiem, ze tytul brzmi jak cos zwiazanego z pedalskimi, blyszczacymi wampirami, ale nie o to biega.
Dzis sie zorientowalem, ze minelo 7 miesiecy od pewnego wieczora, ktory poniekad sporo zapoczatkowal.
I przez te 7 miesiecy w moim cholernym zyciu zrobil sie melanz. I to taki, po ktorym nawet sufit jest zarzygany.
Nie ogarniam, co sie dzieje.
Utwor tytularnie zwiazany z tym postem.
Cholera, musze kupic porzadny gramofon, Creedenci kijowo brzmia z cyfry, a szczegolnie z jutiuba...
A czemu w tagach jest 'taniec' to sie pewnie jedna osoba tylko domysli...
Zaczalem czytac te wszystkie swoje wypociny wstecz.
Sroda, 22VI11: "(...)nauczyc sie ufac kobiecie na slepo. Mozna na tym wyjsc fatalnie, albo genialnie.(...)" Gdy to przeczytalem, rozesmialem sie na glos. O, slodka naiwnosci...
Nie cierpie sie klocic. Ale czasem trzeba. Dobrze, ze istnieja kobiety, z ktorymi klotnie cos zmieniaja, a nie tylko psuja humor, a wszystko jest jak bylo.
Rawr.
No to zem wrocil do Wrocka.
Nie wiem jakim cudem mialem takiego farta, ze przez 8h nie trafilem na zadnego menela, gawedziarza, nikogo cuchnacego, nawalonego, etc.
Tesknilem za tym miastem. Tesknilem za rozwalonym dworcem, za rozkopanymi ulicami, za wszystkimi tymi remontami... Ale za Wroclawiem, mimo wszystkich tych wad.
Inna rzecz, ze teraz bede tesknil za morzem. Wyjazd wygladal inaczej niz sie spodziewalem. Do tego... cholera, mop zostal nad morzem. I co ja mam teraz zrobic? Cholera wie. Moze sie bede bawil w fotografa-
amatora. Moze pocwicze diabolo. Moze oddam sie nauce. Najpewniej bede sie po prostu opieprzal. Poki co musze myslec nad kolejnym wyjazdem.
Zafon w "Marinie" stwierdzil, ze dworce to miejsce magiczne, przesiakniete wszystkimi emocjami, ktore sie tam wyzwolily. Prawie 8h zwiedzania przejazdem dworcow po calej Polsce upewnia mnie, ze mial racje. Chyba czas pozwiedzac Polske. Dziwne, nigdy mnie nie krecila turystyka...
Z wyjazdu przywloklem pare rzeczy, pare ciuchow, pare nowych planow, duzo wspomnien... Troche muzyki. Na przyklad toto:
Nie byc takim skurwielem. I nauczyc sie ufac kobiecie na slepo. Mozna na tym wyjsc fatalnie, albo genialnie. Gra warta swieczki.
Aha, wyspac sie.
I poprawic humor.
RAWR.
I sprawic, zeby pod mopem byl usmiech. To tak naprawde najwazniejsze...