Wczoraj skonczylem ogladac czwarty sezon.
Krotko o serialu: nazwa "Torchwood" jest anagramem "Doctor Who". Pierwszy raz pojawia sie w odcinku 2x02 (Tooth and claw). Tam widzimy zalozenie instytutu, ktory ma zajmowac sie rzeczami dziwnymi, w tym obcymi.
Postaci jest pare, przede wszystkim mamy Gwen Harper (potomkini Gwyneth - tej dziewczyny z 1x03, "The unquiet dead"), policjantke i Jacka Harknessa (przepraszam, KAPITANIA Jacka Harknessa... Ci Jackowie maja jakis fetysz na punkcie kapitanstwa...). Jack pojawia sie po raz pierwszy w "The Empty Child" (1x09). W Doctorze spotykamy jeszcze Toshiko w odcinku "Aliens of London" (1x04).
Poza wystepowaniem w serialu jako instytucja, "Torchwood" to tez nazwa spin-offu Doctora Who.
Pierwsze 2 sezony to takie smieszne "Z archiwum X" w stylu brytyjskim, z nawiazaniami do Doctora Who, duza iloscia seksu i brutalniejsze niz Doctor. Jest dlugoterminowa fabula, ale czesto sie ja przerywa jednoodcinkowymi historyjkami o kolejnym potworze, kolejnym romansie, kolejnym epizodzie. 3 sezon ma tylko 4 odcinki i ma spojna fabule, nie ma jednoodcinkowych historii. Ten mi sie srednio podobal, glownie przez... raczej kiepska fabule i troche na sile budowany dramatyzm.
Za to 4 sezon... Zaczyna sie srednio, tracimy brytyjski styl, bo akcja w duzej mierze przenosi sie do USA, spotykamy CIA, etc... Ale juz po paru odcinkach fabula masakrycznie wkreca. A zakonczenie... Coz, ladne i sensowne zakonczenie paru watkow, ciekawe niedopowiedzenia i swietna zapowiedz kontynuacji. O ile dotychczas uwazalem Torchwood za serial "jak jest, to fajnie sie oglada, ale gdyby go nie bylo to bym sie nie zmartwil", to teraz niecierpliwie czekam na kolejny sezon.
Gdyby ktos mial watpliwosci: calosc tych wypocin ma pozytywny wydzwiek, cholernie mi sie ten sezon podobal.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doctor who. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doctor who. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 września 2011
poniedziałek, 5 września 2011
Burza!
Pamietacie tego gifa:
Tesknilem za ta pogoda. Juz nie musze.
Jak sobie stalem na dworze i moklem, gapiac sie na pioruny, doszedlem do nastepujacych wnioskow:
Bog moze i zjebal sprawe z wieloma rzeczami (zaczynajac od cholernych emocji, ktore tylko psuja przyjemnosc z zycia, przez katastrofy naturalne i takie pierdoly, konczac na fundamentalistach religijnych i polityach)... Ale koncerty perkusyjne wychodza mu genialnie. I z jaka oprawa do tego! :P
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
niedziela, 26 czerwca 2011
Times has changed, even for timelords...
Kwestia kontrastu miedzy pierwsza regeneracja Doctora (z pierwszego w drugiego), a poki co ostatnia (z dziesiatego, jedynego prawdziwego, w jedenastego, mimo wszystko dobrego). Jaka zmiana nie dosc, ze techniki, to przede wszystkim podejscia do tematu...
Pierwszy -> Drugi
Dziesiaty -> Jedenasty
Pierwszy -> Drugi
Dziesiaty -> Jedenasty
wtorek, 21 czerwca 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
